- Decyzja zapada w minutach, nie w tygodniach
- Nikt nie porównuje restauracji przez dwa tygodnie jak wykonawcy remontu. Gość ma kilka minut, kilka otwartych zakładek i jedno pytanie: czy tu jest dobrze i czy jest otwarte. Wszystko, co każe szukać, kosztuje wizytę.
- Prawie cały ruch przychodzi z telefonu
- I często przy gorszym zasięgu niż w biurze: w metrze, w samochodzie, na ulicy. Ciężka strona z filmem w tle nie jest tu wadą estetyczną, tylko utratą gościa, który już chciał przyjść.
- Wizytówka Google bywa ważniejsza niż strona
- Duża część osób nigdy nie kliknie w adres serwisu, bo godziny, zdjęcia, ocenę i trasę dostanie od razu w wynikach. Strona ma tę wizytówkę wspierać, a nie z nią konkurować - to zmienia priorytety w projekcie.
- Zdjęcia są treścią, nie ozdobą
- To jedyna branża, w której fotografia jest częścią oferty, a nie tłem. Zdjęcia stockowe działają odwrotnie do zamierzenia: gość porównuje je z talerzem, który dostał, a różnica wraca w opinii.
- Karta zmienia się częściej niż cała reszta strony
- Sezon, dostępność, ceny dostawców. Jeśli aktualizacja karty wymaga telefonu do wykonawcy, po kwartale na stronie wisi karta sprzed kwartału - i to jest najczęstsza przyczyna nieporozumień przy stoliku.
- Część informacji jest wymagana, nie opcjonalna
- Informacja o alergenach przy sprzedaży żywności nieopakowanej, dane lokalu, a przy sprzedaży online także regulamin i obowiązki wobec konsumenta. Zakres potwierdźcie u prawnika - my pokazujemy tylko, gdzie to na stronie umieścić.